Szanowny Czytelniku Ryzykonomii !!!
Kontynuujemy sukcesywne przenoszenie aktywności tego bloga na nową platformę Substack. Jest ona zarówno dużo wygodniejsza dla naszych Czytelników, jak i Redakcji Ryzykonomii daje zupełnie nowe możliwości publikacyjne. Zamieszczamy tam też dłuższe teksty i bieżące komentarze, tworzymy społeczność, która nie jest dostępna na obecnej (tej) platformie.
Finalnie zamierzamy też przenieść całą aktywność z obecnej na platformę Substack.
Zapraszamy do subskrybcji bloga Ryzykonomia, bezpłatnej na Substack – w każdej chwili możesz oczywiście zrezygnować.
Dodamy też, że na Substck przenieśliśmy również nasz Newsletter. Jeśli się do niego wcześniej zapisałeś tutaj, powinieneś/aś znaleźć już informację w swojej skrzynce e-mail (warto sprawdzić też spam, choć nigdy nie spamujemy, newsletter będziemy wysyłać nie częściej niż raqz w tygodniu) . Link do Substacka Ryzykonomii:
https://jerzypodlewski.substack.com/?utm_campaign=profile_chips
Może (mam taką nadzieję) przekornie zabrzmi to starte PRL-owskie hasło propagandowe, ale tylko wtedy, gdy zrozumiemy je podwójnie na wspak i na nowo.
Przeczytałem parę dni temu artykuł z czołówki sobotniej Wyborczej o wiele mówiącym tytule „Dziewczyny idą na studia, chłopaki zostają w domu”.
Artykuł, żeby było fajniej, okraszono wesołym fotomontażem dziewczyny (z książką), chłopaka (z wiertarką). Już samo to uderzyło mnie (niefajnie), jako Męską Świnię, trochę szowinistyczną (kto dzisiaj pamięta ten epitet amerykańskich feministek z lat 60. i 70.). Stąd i dalszym toku tych nie aż tak długich rozważań, będę tę wredną, złośliwą kreaturę męską określał właśnie skrótem (MŚS).
Inna sprawa, że jakby przeczytać bogaty w statystyki artykuł Wyborczej, to można by pociągnąć generalną paralelę, że MŚS, jeśli nie wyginęły, to już na pewno zapędzone są do zagrody i oczekują na (zasłużoną), masarniczą rzeź.
Sam się trochę sobie dziwię, że taki temat podejmuję jako Osoba Literacka…wkurza i bawi mnie to dziwne słowotwórstwo; jeśli jest jakiś wokizm, to zapewne najlepszy przykład, ale co mi tam – mam swoje lata i na Strajk Kobiet też poszedłem, kiedy więcej było pisowskiej milicji niż demonstrantów i kiedy zapewne różni postępowcy od feminatywów mieli tych demonstrujących o prawa kobiet w d….
Tu uwaga: ciekawe, czy to prawda, że na Substacku nie ma cenzury jak w innych soszalach, szczególnie tych „profesjonalnych”, jak LinkedIn, bo tam takie słowo „dupa”, a nawet dajmy na to „dureń”, „debil” , nie jest zgodne z „regulaminem” i w domyśle nie jest „profesjonalne” i narusza „zasady społeczności”. A co jeśli jest i d.. i dureń, to co już prawdy nie można pisać?
No więc (tu od razu widzicie, że to nie Chat czy inna AI zaraza, bo jest „więc”! i żaden redaktor tego by nie puścił), żeby kierowniczo artykuł z Wyborczej od razu podsumować: chłopcy, młodzi mężczyźni są w Polsce w czarnej — no dobra, będzie — dupie. I to przede wszystkim jest mój wniosek także z tego artykułu.
O sprawie dramatu, tak dramatu młodych chłopców pisałem już wcześniej, tutaj:
Wystarczy z artykułu GW przytoczyć mapkę Polski z województwami, gdzie policzono udział procentowy, odpowiednio mężczyzn i kobiet na studiach wyższych w latach 2024/2025.
I jest wszędzie (!) mniej więcej tak, że średnio w Polsce studiuje ok. 40% chłopców i 60% dziewczyn, z różnymi odchyłami, na przykład w pomorskim 41 i 59%, w mazowieckiem 58% i 42 % itd. W efekcie 55% (jak podaje autor tekstu) kobiet ma w Polsce wyższe wykształcenie. Ilu pozostaje facetów — liczcie.
I ta nierównowaga rośnie z roku na rok i najwyraźniej ostatnio coraz szybciej. Różnie to bywa na konkretnych kierunkach studiów i choć przeczytacie, że w IT czy inżynierce więcej jest chłopców, to wcale nie są to bardzo znaczące różnice i trend jest jednoznaczny i wyraźny, na przykład na medycynie, gdzie kobiet studiuje nawet ponad +70%, czyli dwa razy więcej niż chłopców.
Jako, że jest to jednak Gazeta Wyborcza, nie oczekujcie mężczyźni, którzy to czytacie, specjalnej litości, współczucia. Choć zauważyć można, że nawet w lewicowej mocno gazecie, jednak pewną zmianę tonu, o czym za chwilę, odnośnie radosnego życia mężczyzn i zawsze piekła kobiet się pojawia o dziwo.
Tym nie mniej, by wbić osinowy kołek umierającej (słusznie) tradycyjnej męskości brylującej KIEDYŚ na studiach i w ogóle w edukacji, artykuł wytłuszcza na środku szpalty, cytuję:
„Dziewczynki charakteryzują się obowiązkowością i rzetelnością, mają silną wolę przejawiającą się w wytrwałości w dążeniu do celu. Wysoki poziom motywacji, samodyscyplina, systematyczność, obowiązkowość czy odporność na niepowodzenia pomagają w osiągnięciu celów szkolnych.”
I stąd chcą one studiować, uczyć się, robić kariery, a chłopcy nie, do traktorów, łopat.
I tu już mnie krew zalała.
Pomijam już, że nie ma i być nie może (jak mierzyć np. „rzetelność” itd.) twardych danych na poparcie tej tezy, że jest to „twierdzenie” (bo nawet nie hipoteza) po prostu dyskryminujące, uogólniające i seksistowskie (sic), to co z moimi lekturami młodości, z całym Centkiewiczem, zaczytywaną historią i przygodą? Co z Shackletonem, co przepłynął otwartą łódką parę tysięcy kilometrów po lodowatych oceanach? Nie był „uparty w dążeniu do celu”? Co z Amundsenem, Kopernikiem, Stasiem i Nel. I choćby Nemeczkiem? Nie mieli motywacji?
Co z całym panteonem bohaterów wojennych, naukowych, artystycznych to co? Zawiodła im samodyscyplina, nie potrafili ociągać celów?
Co za, pardon, banialuki wyssane z palca. No chyba — i tu jest pies pogrzebany — nie służyło to wszystko „osiągnięciu celów szkolnych”.
A polska szkoła, i autor też to przyznaje, ale jakoś tak półgębkiem, na miękko, to zwykłe więzienie, jak mi to kiedyś wprost powiedział młody i niegłupi człowiek. Więzienie.
Pewnie stąd i dziewczynkom łatwiej jest się do obecnego kształtu szkoły przystosować, to byłaby złośliwość, gdyby nie była faktem — ale jest łatwiej. Bo skądinąd wiadomo, że dziewczynki są inne niż chłopcy. Inaczej się uczą, myślą, komunikują, a nawet — o zgrozo (złośliwość MŚS) — wyglądają. I chyba nie ma nic złego, dyskryminującego w takim stwierdzeniu?
Na to dowodów naukowych jest cała masa. Choćby utkwiła mi w pamięci taka ciekawostka, że w pomieszczeniach klasowych dla chłopców powinna być temperatura o kilka stopni niższa. Nie powiem, że różnych-różnicach nie ma w artykule słowa.
Co chyba najważniejsze, chłopcy są krnąbrni, skorzy do buntu i na dobre i jakże często też na złe. I dodam, chyba najgorsze — chłopcy agresywni też bywają i… biją się!
Zgroza.
Jak przypomnę sobie swoją podstawówkę (zwykła państwową, nieelitarną) w starym budynku, graniczącą z klasztorem nad rzeką, to tam ciągle ktoś się z kimś szarpał, mocował, rzucał, a czasami bił. Do wody wrzucał, chlapał. O chłopcach mowa oczywiście. Nie katował, nie mordował — co najwyżej czasami przydusił, podrapał, poszarpał.
Do pierwszego płaczu zwykle. I tyle.
I trudno — nikomu korona nie spadła, jak chłopcy „dali sobie po razie” nikt (tak jak jest dzisiaj) od razu policji i sądów nie wzywał, jakoś wszyscy z tego wyrastali. Zawsze prawie potem i tak była zgoda na koniec, to skądinąd była i szkoła negocjacji, porozumienia, komunikacji społecznej, realna, ludzka, nie bez znaczenia w dorosłym życiu.
Był też jakiś margines prawdziwych młodocianych bandytów, jak w każdym społeczeństwie, ale izolowany gdzieś na uboczu.
Nie piszę tego, by usprawiedliwiać przemoc (straszne słowo dzisiaj), ale tak po prostu było — tacy chłopcy są. Wiem, że to od razu zapachnie „prawica”, różnymi faszystami i inną swołoczą, ale : amicus Plato sed magis amicus Veritas!
No chyba że — i robi to polska szkoła brutalnie, naprawdę przemocowo i niestety skutecznie — chcemy tych chłopców zmienić, by byli tacy jak dziewczynki: „obowiązkowe, rzetelne i wytrwale dążące” do „celów”. Szkolnych? Naszej szkoły? Tylko czy to dobry kierunek? Czy tego naprawdę chcemy?
Jakich chłopców, mężczyzn chcemy wychować? Spolegliwych, niekrnąbrnych, do buntu nieskorych, niebijących się? To nie jest sprzedaż w „komplecie” to nigdzie Molnar. Nie pisał, że chłopcy z Placu broni, gdy już dorośli, tłukli w domach swe żony. O ile rozumiem „klucz” do lektury (choć go wtedy nie było, gdy czytałem i oglądałem) ta historia miała uczyć uczciwości, wytrwałości, poświęcenia. Tak, na przykładzie chłopców. A kogo?
Od razu rozprawmy się z przemocą, bo to rzecz niefajna — można się zgodzić. Ale kto nas będzie bronił w razie wojny, jak nas Rusek napadnie? Jak przyjdzie palić i gwałcić?
Od razu wypraszam sobie bajki o równouprawnieniu na wojnie, bo w Ukrainie pewnie w armii jest ok. 10% kobiet — dzielnych, wspaniałych — ale już w oddziałach liniowych na froncie najwyżej kilka procent. W okopach siedzą i giną młodzi chłopcy, mężczyźni i dziadki bez mała też.
Nie ma nic pięknego w wojnie, w rzezi, ale ktoś kraju bronić musi — straszne, ale prawdziwe. I co, skąd potem do armii ci chłopcy, co nawet nie mogą dać sobie „po razie” po szkole, bo zaraz milicja i sąd rodzinny, a najlepiej poprawczak? Zdziwienie potem, że mamy taką cherlawą młodzież, do wysiłku i buntu nieskorą, że jak zapytać, co będzie w przypadku wojny, to nie tylko że się odżegnują, ale w ogóle mają wszystko w d…
A kto by i po co się narażał. Wszak, wracamy do statystyki z artykułu, ojczyzna od małego ma nas w d… (przestać, przestać!), ocena z zachowania marna, pani wiecznie niezadowolona, dziewczynki zawsze lepsze, świadectwa z paskiem, elitarne licea, studia — kto nas tu chce, o co tu walczyć?
Chłopcy są inni. Ani lepsi, ani gorsi, powtarzam: inaczej się uczą, myślą, mówią, zachowują. Polska opresyjna szkoła, ten obóz dla dzieci, który akurat z różnych powodów jest łatwiejszy do zaakceptowania przez dziewczynki (to oczywiście uogólnienie), dla chłopców jest po prostu zmorą, katastrofą — tu uogólnienie niestety mniejsze. Ja już nie piszę, że u chłopców mózg dojrzewa później — na boga, nie uczą tego na pedagogice?
Skoro o pedagogice mowa, to nie można nie wspomnieć, znowu obiektywny fakt: w podstawówce mamy 86% kobiet nauczycieli, w szkołach średnich coś około 72%. Tylko na uczelniach jest nieznaczna przewaga mężczyzn i to się bardzo szybko ostatnio zmienia.
Dobrze to czy niedobrze — nie wiem, ale szczególnie na etapie, moim zdaniem najważniejszej, podstawowej edukacji to jest dramat, bo nikt przy zdrowych zmysłach, a na pewno ktokolwiek, kto ma doświadczenia „praktyczne”, nie zaprzeczy, że kobiety uczą inaczej niż mężczyźni. Bo są… kobietami. O tym zresztą wszyscy wiedzą i rodzice często poszukują, chcieliby, aby ich dzieci, szczególnie chłopców, jednak jakiś „pan” uczył. Taka prawda, każdy rodzic to wie.
Oczywiście zabawne jest, i to szczyt hipokryzji systemowej, że ta feminizacja jest rezultatem po prostu niskich płac w oświacie i nauce także, i w ogóle pogardy dla szlachetnego zawodu nauczyciela w Wielkim Narodzie Polskim (złośliwość). Ale niby dlaczego obarczać tym chłopców, którzy potem w ławce muszą siedzieć bez ruchu 45 minut, nie gadać, nie oglądać się, na przerwach nie biegać, w ogóle „grzecznym być”. A jak dziewczynkom to lepiej wychodzi, bo inne mają do tego naturalne predyspozycje to świetnie?
No i mamy taką grzeczną młodzież, wytresowaną w prusko-sowieckiej szkole, do buntu nieskorą, spolegliwą i w ogóle „nieinteresującą się”. Spójrzcie na wyniki sławnego PISA i innych badań, które pokazują, jak zdołowana jest ta młodzież, i chłopcy, i dziewczyny, jak funkcjonalnie z-analafabetyzowana. I jeszcze, bo o tym nie było, a to dzisiaj ekstremalnie ważne, jak nieinnowacyjna. Bo innowacje to bunt, destrukcja, przełamanie, wyzwanie — Schumpeter.
Chłopcy zawsze, do dzisiaj, byli obecni w twórczym buncie. I w destrukcji niestety też, znowu truizm, fakt. I tu ich teraz naprawdę będzie widać! Przuceni, zdegradowani, nie bójmy się powiedzieć, dyskryminowani przez system edukacji, porzucili twórczy bunt i idą, jeśli nie w obojętność, poddanie się, to w destrukcję. Ignorowanie kolejnej obserwacji, że chłopcy także buntują się inaczej niż dziewczynki, podoba się to komuś czy nie, jest już na tym poziomie zwykłą głupotą.
Skrajna prawica, faszyści są i rosną w siłę, od razu dostrzegli potencjał tkwiący w porzuconych przez społeczeństwo, olanych, chłopcach, mężczyznach. To zresztą i dodajmy, całe opisywane zjawisko to problem globalny.
„Skoro nikt Was nie chce, My, prawica was pokochamy” — mówią różne Sławki od niskich podatków, faszyści gaśnicowi, narodowi-katosocjalisci.
To oni są winni, szepczą i krzyczą do ucha chłopcom faszyści, to kobiety, lewacy. To oni was zakuli w łańcuchy poprawności, w państwie Prawicy będzie można wszystko, będzie tak jak kiedyś, wyjaśniają świat chłopcom faszyści. I nie ma co się dziwić — jest akcja, jest reakcja. Jeśli się nie interesujemy problemami chłopców, młodych mężczyzn, zainteresowali się nimi brunatni. Dla nich brutalna siła, prawdziwa przemoc, podsycanie nienawiści odrzuconych to miód malina, to kochają, to wzmocnią.
Można śmiać się z inceli, z chłopaków, którzy zalegają kanapy w domach rodziców, kiedy młode stomatolożki robią błyskawiczne kariery. Na dzielni ostatnio szukałem faceta dentysty, mam prawo to żadna dyskryminacja, zęby mam jak koń, czasem siły trzeba trzonowca podważyć — a z każdej strony wyskakiwały młode, śliczne, czasami wręcz dziecięcej proweniencji dentystki. Bo na stomatologii jest dziewczynek już chyba z 90%.
Trudno, nie chciało się nosić teczki, trzeba nosić woreczki — złośliwią się panie, wielokrotnie to słyszeliśmy. Teraz czas słodkiej zemsty za wieki prześladowań, dyskryminacji.
Tylko czy aby kobiety, społeczeństwo, wszyscy nie strzelamy sobie w stopę? Czy nie pomyliłyście adresu do ‘zemsty”, drogie panie? To nie ci chłopcy są winni dyskryminowania i wielowiekowego pomiatania kobietami. Nie ten adres. Ci dzisiejsi chłopcy, wcale nie chcą kobiet prześladować – zanim ich dopadną faszyści pod swoje brunatne skrzydła. Nie chcą prześladować, do garów zaganiać i , na boga i swaroga, nie prześladowali. Bo nie mieli jak, na świecie ich nie było?
To wasi dziadkowie (jakże często uwielbiani przez te kobiety), to wasi ojcowie traktowali kobiety, wasze matki jak roboty kuchenne, służące. Nie ten adres do „zemsty”. Nie mówiąc o tym, jak taka „radość” z odwrócenia się ról jest niesprawiedliwa i co gorsza, krótkowzroczna.
Bo chłopcy, mężczyźni buntują się też inaczej — i biada nam wszystkim. Brunatnieje świat. Zmierzch bogów nadchodzi.
Pliki cookie Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie tego portalu, używamy pliki cookies („ciasteczka”). Jeśli nie wyrażasz na to zgody opuść portal.